Co łączy rozpad Polski 2050 czy niskie notowania PSL z jednej strony i awans Przemysława Czarnka w PiS, dobre sondaże Konfederacji Korony Polskiej, oskarżenia prezydenta o zdradę narodową ze strony KO, czy ostrą antyrządową kampanię Karola Nawrockiego wobec rządu z drugiej strony? Tym czymś jest zniknięcie wyborców centrowych, zwanych także umiarkowanymi.
Oczywiście, że wszystkie wyżej wymienione zjawiska w polskiej polityce mają swoje odrębne, rzekłbym, endogenne, przyczyny. Rzadko bowiem w polityce spotyka się fenomeny monokauzalne, sprowadzone tylko do jednej zmiennej. Życie społeczne jest zbyt skomplikowane, by tak różne przejawy naszej polityki, jak wymienione powyżej, były skutkiem jednego zaledwie faktu. Upierać się jednak będę, że zaproponowana przeze mnie eksplanacja ma głęboki sens.
Czytaj więcej
Gdyby wybory odbyły się dziś, Donald Tusk mógłby ogłosić zwycięstwo, ale nie utworzyłby rządu. Najnowszy sondaż IBRiS dla „Rzeczpospolitej” wskazuj...
Sympatia wyborców jak pączek z dziurą w środku
Pisałem już swego czasu na łamach „Rzeczpospolitej” o tym, że w ciągu ostatnich dziesięcioleci rozkład sympatii elektoratów zmienił się z krzywej Gaussa w…pączek z dziurką w środku. Przez całe pokolenia nasze poglądy przypominały krzywą dzwonową, tak charakterystyczną dla natury. Mówi ona o tym, że skrajne wartości są niewielkie, natomiast średnie bardzo powszechne. Tak właśnie działa biologia – nagradza przeciętniaków i eliminuje odstających od normy. Jeśli zbadamy wzrost, wagę czy inteligencję ludzi, to mało jest tych znajdujących się na skraju, a najwięcej tych, którzy są przeciętni. Dokładnie tak samo wygląda to w świecie zwierząt – natura eliminuje odstających od normy i nie pozwala im na przekazanie swego genotypu, natomiast premiuje średniaków.
Tak właśnie rzecz się miała przez całe dziesięciolecia w materii rozłożenia sympatii wyborców – stosunkowo mało było radykałów po obu stronach sceny politycznej, za to ludzi deklarujących się jako centrolewicowi lub centroprawicowi całe mnóstwo. Dziś jest zupełnie inaczej (choć w badaniach opinii publicznej wychodzi zazwyczaj inaczej, bo respondenci okłamują siebie i ankieterów) – wszyscy jesteśmy radykałami, natomiast wyborców centrowych pozostało już niewielu. Owszem, są niezdecydowani (i przy każdej elekcji jest ich od 10 do 20 proc.), ale ostatecznie głosują oni na „skrajniaków”, potrafiących wywabić ich z domów i zainteresować swoim programem. A przynajmniej zarazić emocjami.
Czytaj więcej
Do osób o ekstremistycznych przekonaniach najlepiej dotrzeć, wysłuchując ich.
Emocje rządzą decyzjami
Te ostatnie są tu kluczowe – partie centrowe i umiarkowani politycy nie pobudzają do głosowania na nich, natomiast radykałowie jak najbardziej. Popatrzmy na świat – kto wygrał ostatnie wybory w Stanach Zjednoczonych? Radykał nieukrywający swego radykalizmu. A w Polsce? Karol Nawrocki mówił ostrym językiem i szedł z radykalnym programem. Dlatego właśnie pokonał Rafała Trzaskowskiego, który „centrował” i starał się mówić językiem umiarkowanym – zamiast mobilizować „swoich”, chciał dotrzeć do inaczej myślących. Prawdopodobnie właśnie to umizgiwanie się do elektoratu Sławomira Mentzena było jedną z najważniejszych przyczyn jego porażki – prawie nikogo z wyborców Konfederacji nie udało mu się do siebie przekonać, natomiast stracił sympatię własnych radykałów, którzy nie potrafili mu tej strategii wybaczyć.
Tak wyglądają obecne trendy w światowej polityce – krzywę Gaussa zastąpił... donut. Kto tego nie rozumie, znika ze sceny politycznej. Kto zauważył zmianę, ma szanse na zakosztowanie smakołyków związanych z posiadaniem władzy. Są one o wiele słodsze niż pączek – z dziurką lub nawet bez.
.