Bentley zdaje się być podręcznikowym przykładem powiedzenia, że luksus najlepiej radzi sobie w kryzysie. Choć 2025 r. rzucał producentom premium kłody pod koła – od ceł w USA po słabnący popyt w Chinach – marka z Crewe nie tylko utrzymała kurs, ale po raz siódmy z rzędu zakończyła rok na plusie.
Limitowana wersja Extraordinary Women w wydaniu Bentleya
Spadek sprzedaży bez wpływu na stabilność marki
Sprzedaż? Delikatne tąpnięcie, ale bez dramatu. Globalne dostawy spadły o 4,8 proc., do 10 131 egzemplarzy. To jednak bardziej korekta niż kryzys. Bentley skutecznie zneutralizował spadki, grając swoją najmocniejszą kartą: ekskluzywnością. Program Mulliner, czyli motoryzacyjna haute couture, oraz sportowe wersje Speed przyciągnęły tych najbardziej zamożnych klientów marki.
Bentley Bentayga
Bentayga nadal filarem sprzedaży
Efekt? Przychody zmniejszyły się symbolicznie, o 1 proc., do 2,6 mld euro. Największym hitem pozostaje Bentayga – SUV, który już dawno przestał być modą, a stał się fundamentem sprzedaży.
Bentley Batur Convertible
Równie solidnie wyglądają finanse. Zysk operacyjny wyniósł 216 mln euro, co przełożyło się na marżę na poziomie 8,3 proc. Co istotne, Bentley osiągnął to już w dużej mierze bez legendarnego silnika W12, który odszedł na emeryturę wraz z modelem Batur. Symboliczny koniec epoki – i początek nowej. Bo inwestycje trwają pełną parą. Marka otworzyła nowe centrum projektowe, przygotowuje linię montażową pod pierwszy model elektryczny i rozwija lakiernię, która ma oferować blisko 100 odcieni. W świecie Bentleya personalizacja przestaje być dodatkiem – staje się produktem samym w sobie.
Bentley Supersports
Strategia? Jedno nowe auto rocznie. Obok „regularnych” modeli pojawi się wysyp limitowanych serii, jak Supersport (produkcja ograniczona do 500 sztuk). To trend, który w segmencie luksusowym świetnie się dziś sprawdza – podkreśla status, buduje pożądanie i… poprawia marże. Co więcej, współczesne technologie sprawiają, że tworzenie takich krótkich serii jest znacznie tańsze niż dekadę temu.
W 2024 roku Frank-Steffen Walliser został mianowany prezesem i dyrektorem generalnym Bentley Motors.
Nowy CEO i sportowe DNA Bentleya
Nowy szef marki, Frank-Steffen Walliser – człowiek z Porsche w CV – wnosi do Bentleya więcej sportowego DNA. Przykład? Supersport z napędem na tylną oś. W świecie Bentleya to niemal rewolucja, ale też jasny sygnał, że luksus w wydaniu Bentleya będzie również angażujący emocjonalnie podczas jazdy.
Bentley Supersports
Nie wszystko jednak jest usłane różami. W tle trwa restrukturyzacja firmy, która może objąć do 275 stanowisk. Bentley mówi o „dostosowaniu organizacyjnym” – w praktyce chodzi o cięcie kosztów i przygotowanie gruntu pod elektryczną przyszłość. Podczas gdy Rolls-Royce rozpoczął elektryfikację z arystokratycznym rozmachem, Bentley stawia na pragmatyzm. Marka zapowiada stworzenie nowej niszy: „luksusowego miejskiego SUV-a”, który ma być mniejszy od Bentaygi. To raczej „miejskie” w wydaniu Mayfair – mniej miejsca zajmuje na podjeździe pod rezydencją, ale nadal robi odpowiednio duże wrażenie.
Jedno jest pewne: klienci tej marki nie będą mieli powodów do nudy. Bentley szykuje dla nich przyszłość, w której luksus, technologia i emocje mają iść w parze – nawet jeśli pod maską zamiast W12 pojawi się… cisza.
Czytaj więcej
To nie tylko klasyczny Mercedes, ale kawałek motoryzacyjnej historii z hollywoodzkim podpisem. Egzemplarz 500E należący do Jerry’ego Seinfelda osią...