Jaki wpływ na plany zazieleniania miast może mieć nagły napływ uchodźców do Polski wywołany agresją Rosji na Ukrainę. W jaki sposób realizować te cele, które wyznaczaliśmy sobie wcześniej, a więc zapewnić wysoką jakość życia w miastach, odciążając przy tym środowisko przez ograniczanie emisji, zwiększanie powierzchni terenów zielonych, wykorzystanie energii odnawialnej (ładowarki do samochodów), tworzenie stref czystego transportu? W jaki sposób projektować miasta i adaptować je do zmian klimatu? Czy idea miast 15-minutowych jest realna, czy też pozostanie tylko jednym z teoretycznych pomysłów? W jaki sposób zoptymalizować tzw. ostatnią milę?

Eksperci szukali odpowiedzi na te pytania podczas debaty „Nowoczesne zielone miasta” zorganizowanej przez „Rzeczpospolitą” w ramach cyklu „Walka o klimat”.

Zmiana potrzeb

O zmieniających się potrzebach społecznych, a w związku z tym także tych dotyczących miejsca zamieszkania, opowiadała Marta Buzalska, specjalista PR Otodom. Wyjaśniła, że Otodom ma nie tylko przegląd preferencji Polaków dotyczących miejsca zamieszkania i jego otoczenia – dzięki ogłoszeniom zamieszczanym, ale też i wyszukiwanym przez użytkowników serwisu – ale prowadzi także wiele badań, tak aby mieć kompleksowy obraz rynku.

– Sytuacja pandemiczna ogromnie zmieniła sposób, w jaki postrzegamy domy. Zmieniła się przede wszystkim rola domu. W świecie przedpandemicznym chodziliśmy do pracy i wracaliśmy do domu, w którym spędzaliśmy o wiele mniej czasu. Z kolei w pandemii, kiedy domy stały się naszą oazą, w której zarówno odpoczywamy, jak i pracujemy, nasze wymagania co do tego, jak powinny wyglądać, całkowicie się zmieniły – powiedziała Marta Buzalska.

– Od tego czasu oczekujemy, że przede wszystkim powinno w nich być więcej światła, więcej roślin, ale powinny też dawać nam możliwość korzystania z natury, a więc kluczowym elementem stały się balkony, tarasy, ogrody. Już w pierwszym okresie pandemii wyszukiwania nieruchomości z tymi udogodnieniami były o kilkadziesiąt procent większe niż wcześniej. To samo dotyczy terenów rekreacyjnych, terenów zielonych wokół naszego miejsca zamieszkania. Aż połowa Polaków stwierdziła, że w dobie pandemii obecność lasów czy parków w okolicy jest dla nich niezwykle istotna, by dobrze się czuli w miejscu zamieszkania. A możliwość wyjścia na zewnątrz, szczególnie w pierwszych falach pandemii i lockdownów, gdzie mocno się izolowaliśmy, stała się niezwykle cenna. Pójście do lasu na spacer, odetchnięcie świeżym powietrzem, także odpoczynek psychiczny w miejscu, gdzie nie ma wielu osób, było na wagę złota dla naszego dobrego samopoczucia. Oczywiście kluczowa pozostaje cena, ale w zachowaniach naszych klientów widzimy, że mocno biorą pod uwagę otoczenie swojego nowego domu i zależy im na dostępie do terenów zielonych – opowiadała Marta Buzalska.

Zmianę preferencji mieszkaniowych potwierdza przeprowadzone przez SWPS na zlecenie Otodom badanie „Szczęśliwy dom”, którego celem było sprawdzenie, jak Polacy postrzegają rolę domu w obliczu pandemii i jak zmieniły się ich potrzeby w tym zakresie.

– Ponad 53 proc. respondentów zdecydowanie bardziej niż przed pandemią docenia tereny zielone w okolicy, natomiast rola roślin w mieszkaniu wzrosła zdaniem 41 proc. ankietowanych. Z kolei ogrody stały się ważne dla 53 proc. badanych – mówiła przedstawicielka Otodom.

Dodała, że powoli widoczne są u nas trendy, które w tej chwili zyskują na znaczeniu w krajach zachodnich.

– Na Zachodzie bardzo wyraźnym trendem jest neuroarchitektura i design biofiliczny. Te podejścia każą nam myśleć o tworzeniu przestrzeni, biorąc pod uwagę potrzeby człowieka, a więc także kontakt z naturą. To jest coś więcej niż tylko stawianie na obecność parków, także parków kieszonkowych, i maksymalne wykorzystywanie zielonych przestrzeni w miastach. To holistyczne myślenie o designie, żeby chociażby nawet w mieście można było się wsłuchać w szum drzew czy wody, zamiast klaksonów i zgiełku ulicznego. To także odpowiednie nasłonecznienie przestrzeni, obłe kształty wokół. Takie podejście widać nie tylko na zewnątrz, ale także wewnątrz domów – wymieniała Marta Buzalska.

Zielona odbudowa

O potrzebie szerokiego spojrzenia na zagadnienia związane z zielenią w mieście wskazała Maria Andrzejewska, dyrektor generalna Centrum UNEP/GRID-Warszawa.

– Wychodząc z okresu pandemicznego, mówiliśmy o potrzebie zielonej odbudowy jako rozwiązaniu i koniecznym kierunku w rozwoju miast. Jest to wynikiem nie tylko zmieniających się potrzeb społecznych, które zidentyfikowaliśmy w trakcie pandemii, ale również świadomości tego, że wyzwania klimatyczne nie tylko nie zniknęły, ale wręcz rosną. Zieleń w mieście dostarcza bowiem szeregu walorów, szeregu usług ekosystemowych, w tym także regulacyjnych, związanych z odpowiedzią na wyzwania klimatyczne – wskazywała Maria Andrzejewska.

Szeroki kontekst

– Mówiąc o zielonych miastach, najczęściej myślimy wprost o zieleni miejskiej, ale ważny jest cały szeroki kontekst, w którym funkcjonujemy. Dużym wyzwaniem dla miast są kwestie emisyjności i zanieczyszczenia powietrza. I to one są zwykle wymieniane jako pierwsze. Mówimy o ograniczeniu emisyjności w kontekście efektywności energetycznej budynków, w kontekście zmiany źródeł energii i ogrzewania, w kontekście transportu, czyli o zwrocie w stronę e-mobilności. Ale musimy pamiętać o tym, że zieleń miejska – drzewa, skwery, obszary parkowe, obszary leśne, jeżeli dane miasto ma szczęście je posiadać – ma bardzo duży i bezpośredni wpływ na jakość powietrza. A jednocześnie ma bardzo ważne oddziaływanie na jakość życia ludzi, pełni usługi kulturowe i rekreacyjne. Jest to szczególnie ważne w obliczu wyzwań, z którymi się mierzymy w tej chwili, a więc w okresie, który przyniosła nam wojna w Ukrainie – zwróciła uwagę dyrektor generalna Centrum UNEP/GRID-Warszawa.

– To czas, kiedy mamy w naszym kraju tak dużą liczbę uchodźców, kiedy musimy im zapewnić nie tylko warunki bytowe, ale również te warunki do uspokojenia, ukojenia nerwów, do możliwości wyjścia z domu i integrowania się z polskim społeczeństwem. A więc zupełnie nowego wymiaru nabiera konieczność zapewnienia wokół dobrej przestrzeni, która będzie nie tylko dawała im możliwość przebywania w Polsce w dobrej atmosferze, ale także nawiązywania nowych kontaktów, ich zacieśnienia zarówno pomiędzy najmłodszymi obywatelami Ukrainy, jak i ich opiekunami – mamami, babciami, które mogą w zielonej przestrzeni wspólnie spędzać czas – a jednocześnie jest to okazja do tego, by pogłębiać więzi międzyludzkie – akcentowała Maria Andrzejewska.

Dr inż. Joanna Rayss ze Stowarzyszenia Architektury Krajobrazu także wskazywała na atuty zieleni w miastach, związane z działaniem na rzecz klimatu. – Zazielenianie miast to jedyny właściwy kierunek. Kluczem do osiągnięcia tego celu, czyli zielonego, odpornego na zmiany klimatyczne miasta, jest nadanie zieleni charakteru podmiotowego i traktowanie jej na równi z innymi częściami infrastruktury miejskiej – powiedziała Joanna Rayss. – Ważna jest przy tym adekwatna kompensacja wszelkiego rodzaju zabudowy – kompensacja przyrodnicza, hydrologiczna, ekosystemowa. Dopiero wtedy możliwa jest także kompensacja emisji, ponieważ jedną z ważnych usług ekosystemowych, które na terenach miast może świadczyć zieleń, jest właśnie pochłanianie emisji – dodała.

Spojrzenie samorządów

O przykładach działań samorządowych związanych z tworzeniem zielonego miasta opowiadał Michał Syska, pełnomocnik prezydenta Dąbrowy Górniczej.

– Dąbrowa Górnicza to miasto, które łączy bardzo bogaty wachlarz przyrodniczy i tradycję przemysłową. Już sama świetnie obrazuje tę specyfikę. Słowo „Dąbrowa” wskazuje na wymiar związany ze środowiskiem, walorami przyrodniczymi. Mamy lasy, w centrum miasta jest pojezierze, czyli zbiorniki Pogoria. Z kolei słowo „Górnicza” nawiązuje do tradycji przemysłowych – mówił Michał Syska. – Podchodzimy do kwestii zrównoważonego rozwoju, czyli łączenia rozwoju społecznego i gospodarczego z ochroną środowiska naturalnego w sposób kompleksowy. Nasze miasto przechodzi obecnie wielką przemianę związaną z rozwojem nowych przemysłów, które są przyjazne środowisku – dodał.

– To przemiana, która obejmuje przede wszystkim wielkie inwestycje związane ze zmianą układu komunikacyjnego. Mają one zachęcić do korzystania z transportu kolejowego, rowerowego. Mają zapewnić lepsze warunki do korzystania z przestrzeni miejskiej przez pieszych. A to wszystko ma stanowić alternatywę dla ruchu samochodowego. Prowadzimy szerokie działania na rzecz ochrony bogatych zasobów przyrodniczych oraz zazielenianie tych miejsc w naszym mieście, które jeszcze nie są zielone. Celem tej przemiany ma być przybliżenie, przywrócenie miasta mieszkańcom – podkreślił pełnomocnik prezydenta Dąbrowy Górniczej.

– Wszystkie te działania podejmujemy przy szerokich konsultacjach zarówno z sektorem gospodarczym, jak i ze społeczeństwem obywatelskim, czyli z mieszkańcami. Wierzymy, że budowa zielonego miasta, miasta o zrównoważonym rozwoju, łączącego rozwój społeczny i gospodarczy z ochroną środowiska, polityką klimatyczną, to działania, które istotnie wpływają na jakość życia mieszkańców. Już widzimy efekty, widzimy, że nasze wysiłki są dostrzegane w całym regionie, ponieważ coraz więcej osób postrzega Dąbrowę Górniczą jako swoje miejsce do mieszkania – życia, pracy, wypoczynku i rozrywki. To tylko potwierdza, że kurs w stronę zielonego miasta jest szansą rozwojową dla Dąbrowy Górniczej i tą ścieżką będziemy konsekwentnie podążać – podkreślił Michał Syska.

Sami też mamy wpływ na zmiany

Marcin Korolec, dyrektor Instytutu Zielonej Gospodarki, prezes Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych, były minister środowiska, wskazywał, że obecne wydarzenia pokazują konieczność zmiany naszych dotychczasowych zachowań.

– Mamy dzisiaj sytuację, której w ogóle się nie spodziewaliśmy. Nie dość, że przez ostatnie lata byliśmy doświadczeni covidem i walką z pandemią, która – mam nadzieję – już od nas odchodzi, to jesteśmy w obliczu wojny, która rozgrywa się zaledwie kilkaset kilometrów od miejsca, w którym rozmawiamy. To oznacza zupełnie nową rzeczywistość, z której musimy wyciągać wnioski – powiedział Marcin Korolec.

– Myślę, że te wnioski powinniśmy wyciągać na kilku poziomach. Po pierwsze, wojna nie zakończyła globalnego ocieplenia i te wyzwania, przed którym stoimy w związku ze zmianami klimatycznymi, wcale nie odeszły, one nadal z nami są. Być może nieco skomplikowała się droga dojścia czy sposób realizacji zielonej transformacji, ale ona w żadnym razie nie została unieważniona. Po prostu nie ma żadnej innej alternatywy, jeżeli chcemy zadbać o jakość naszego życia, a jednocześnie o konkurencyjność naszej gospodarki. Po drugie, wojna przyniosła zupełnie nowy wymiar moralny i wydaje mi się, że musimy się odnaleźć w tej sytuacji. Musimy na poziomie rządowym przepisać, czy zmienić w dialogu z samorządem, a być może także z organizacjami pozarządowymi, Krajowy Plan Odbudowy, ponieważ mamy zupełnie inne warunki niż rok temu, kiedy był on tworzony – mówił dyrektor Instytutu Zielonej Gospodarki.

– W związku z ogromnym napływem uchodźców z Ukrainy – osób w złej kondycji materialnej, które po prostu spakowały swoje życie do jednej walizki, więc ich sytuacja jest bardzo trudna – samorządy powinny prowadzić politykę, która wychodzi naprzeciw potrzebom tych osób. W tej sytuacji jednym z ważnych kierunków działań powinno być skierowanie dużych wysiłków na rozwój zielonego transportu publicznego – uważa były minister środowiska.

– Myślę też, że możemy sami przyczyniać się do tego, żeby zmieniać nasze miasta. Możemy na przykład zmienić samochód na mniej emisyjny, możemy oddać do recyklingu dotychczas używaną kuchenkę gazową i zastąpić ją kuchenką elektryczną. A może w bliskiej perspektywie zdecydujemy się także odejść od paliwa gazowego i zakupić pompę ciepła. To wszystko są kroki, które możemy wykonać sami, kierując nasze miasta w stronę bardziej zieloną, ograniczając jednocześnie finansowanie agresji Putina poprzez zmniejszenie naszego zapotrzebowania na gaz i paliwa płynne – podsumował Marcin Korolec.

Opinia partnera: Otodom

Marta Buzalska, specjalista PR Otodom:

Mówiąc o zielonych miastach, należy przede wszystkim zadać sobie pytanie: co to znaczy, że miasto jest zielone? Czy jest to jednoznaczne po prostu z ilością zieleni wokół nas, liczbą drzew i roślin, czy też należy wziąć pod uwagę coś więcej? W końcu trudno myśleć o zielonym mieście czy choćby okolicy, jeśli jedyną zielenią wokół są tylko krótko przystrzyżone trawniki naszych sąsiadów. Dlatego na cały problem należy patrzeć wieloaspektowo, biorąc pod uwagę choćby dostępność do zieleni i terenów rekreacyjnych, ale też różnorodność zielonych przestrzeni: ważne są zarówno parki, jak i dzikie łąki. Ma to niebagatelne znaczenie dla miasta i jego mieszkańców. Tereny zielone to miejsce odpoczynku, w którym możemy zadbać zarówno o sprawność fizyczną jak i zdrowie psychiczne, ale i miejsce integrowania lokalnych społeczności. Na Zachodzie powszechne stało się takie aranżowanie przestrzeni miejskiej tak, by szpitale były otoczone zielenią – w takich warunkach zwyczajnie szybciej dochodzimy do siebie.

Jak ta potrzeba obcowania z naturą przekłada się na sposób, w jaki szukamy domów i mieszkań? Pandemia sprawiła, że kontakt z naturą, tak w lasach i parkach, jak i ogrodach i na tarasach, stał się niezwykle cenny. Wiele miejsc, w których relaksowaliśmy się w czasach przedpandemicznych, nie było dostępnych z powodu lockdownów, a więc radziliśmy sobie inaczej. Zielone przestrzenie w pobliżu domu umożliwiały wyjazdy do lasu, organizowanie pikników czy wycieczki rowerowe w przyjemnej atmosferze, co pomagało sobie radzić w niełatwej sytuacji pandemii. Dużą popularnością cieszyły się też wyjazdy na działkę, co odbiło się w naszych ogłoszeniach. W drugim kwartale 2021 roku liczba wyszukiwań działek w Otodom, była 80 proc. większa niż rok wcześniej. Tęsknota za zielenią spowodowała, że niektórzy zajęli się ogrodnictwem, uprawą roślin doniczkowych w domu i na balkonie oraz zakładaniem szklarni. Potrzeba przestrzeni i skrawka ogrodu przełożyła się na zwiększone zainteresowanie domami: o 42 proc. większe w II kwartale 2021 r., niż rok wcześniej. Z kolei na podstawie badania, które przeprowadził Otodom w 2021 r. z Uniwersytetem SWPS, ustaliliśmy, że dla co drugiego respondenta w domu marzeń powinien znajdować się ogród, natomiast dla co trzeciego istotna jest zielona okolica.

Te kierunki i trendy to jasny sygnał dla samorządów i deweloperów oraz innych interesariuszy rynku nieruchomości, by w inteligentny i zrównoważony sposób projektować nasze przestrzenie, mając na uwadze to, jak ważne są rośliny. Chociażby zachowanie przy nowych inwestycjach istniejącego drzewostanu, może nie tylko wpłynąć na komfort mieszkańców, ale też znacząco obniżyć temperaturę przy coraz gorętszych letnich miesiącach. Powszechna betonoza i natura od linijki należą już do przeszłości. By jednak realnie zmieniać to, jak wyglądają nasze miasta, potrzeba zaangażowania wszystkich stron, otwartości na rozmowę i dialog. Tkankę miejską należy kreować tak, by sprzyjała zdrowiu mieszkańców, tworzyła przestrzenie dla natury, nawet tej nieco dzikiej, jak choćby łąki kwietne, ale też by sprzyjała budowaniu relacji sąsiedzkich i zachęcających do integracji społecznej. Dzięki nim miasto żyje. Oto wyzwanie zarówno dla władz miast, deweloperów i przedsiębiorców, jak i aktywistów i samych mieszkańców.

Opinia partnera: Otodom