Ekogroszek nie taki eko. Naukowcy sprawdzili, jak nas truje

Udostępnij

Jak pokazują wyniki badań naukowych, sięganie po nazwę „ekogroszek” jest klasycznym przykładem greenwashingu w branży węglowej.

Zespół naukowców z Politechniki Warszawskiej na zlecenie fundacji ClientEarth – Prawnicy dla Ziemi przeprowadził badanie dotyczące wzbudzającego niemałe emocje ekogroszku. Jakie są rezultaty? Niestety, ten produkt z ekologią nie ma nic wspólnego. W ramach badania sprawdzono parametry „ekogroszku” oraz poziom emisji zanieczyszczeń, które powstają w procesie jego spalania, w warunkach podobnych do domowych.

Przebadane przez naukowców „ekogroszki” emitują nawet czterdzieści razy więcej pyłów, niż dopuszcza norma, która wynosi 40 mg/m3. Tymczasem niektóre testy wykazały stężenie pyłu w wysokości nawet 1739 mg/m3. Emitują również benzopiren – substancję działającą rakotwórczo, która prowadzi do bezpośrednich zanieczyszczeń środowiska, szkodliwą dla roślin i zwierząt, a także ponadnormatywne ilości tlenku węgla i tlenków azotu. Naukowcy odkryli również, że parametry jednego z przebadanych „ekogroszków” są niezgodne z deklaracją producenta – jest to więc klasyczny przykład greenwashingu.

Czytaj też: POLSKA BEZ SMOGU – akcja społeczna „Rzeczpospolitej” i Polskiego Alarmu Smogowego

Badanie jednoznacznie wytrąca argumenty z dłoni lobby węglowemu, które przekonywało, że „ekogroszek” jest paliwem przyjaznym dla środowiska, a jego spalanie nie prowadzi do wzrostu zanieczyszczeń. A przecież „ekogroszek” to wciąż produkt pochodny węgla.

Łukasz Horbacz, prezes Izby Gospodarczej Sprzedawców Polskiego Węgla w opublikowanej kilka dni temu na łamach portalu BiznesAlert polemice napisał, że „Ekogroszek jest nie tylko ekologiczny. Jest też jedną z najbardziej ekonomicznych form ogrzewania indywidualnego. Swoja drogą ciekawe, dlaczego ekolobbyści zawłaszczyli sobie przedrostek eko przypisując mu jednoznaczny związek z ekologią, jest przecież także ekonomia, dla wielu ledwo wiążących koniec z końcem Polaków dużo ważniejsza od tej pierwszej.” Czyli – greenwashing, ale pod płaszczykiem troski o kieszeń przeciętnego Polaka.

Kamila Drzewicka, radczyni prawna w Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi ma nadzieję, że „wyniki badania skłonią rząd do niezwłocznego usunięcia wprowadzającej w błąd nazwy „ekogroszek” z załącznika do rozporządzenia w sprawie wymogów jakościowych dla paliw stałych oraz do wycofania się z dotowania kotłów na „ekogroszek” w ramach programu Czyste Powietrze, a producentów do rezygnacji z „zielonego” marketingu.”

Na początku roku Fundacja ClientEarth Prawnicy dla Ziemi zaapelowała do producentów i dystrybutorów węgla typu „ekogroszek” o zaprzestanie stosowania tej nazwy, gdyż wprowadza w błąd konsumentów – „Czysty Węgiel Nie Istnieje”, jak głosi kampania Fundacji.


Udostępnij
Zamknij
© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone Źródło: Rzeczpospolita
Zamknij