Materiał powstał we współpracy z Stowarzyszeniem Energetyki Wiatrowej

Jaką rolę w wytwarzaniu energii elektrycznej może odegrać Bałtyk?

Uważam, że region Morza Bałtyckiego ma wielkie szanse stać się nowym obszarem rozwoju zielonej energii w Europie. Kilka tygodni temu byłem na spotkaniu w Esbjerg, na którym podpisane zostało porozumienie ws. rozwoju zielonej energii na Morzu Północnym. Sygnatariuszami są: Niemcy, Dania, Niderlandy i Belgia. Nie ma powodów, by podobne porozumienie nie zostało podpisane dla Bałtyku.

A jak Ørsted uczestniczy w tych procesach?

Jesteśmy jako Ørsted aktywni w Polsce. Mamy dwa partnerstwa, z których jesteśmy bardzo zadowoleni. Pierwsze z PGE, a drugie z ZE PAK-iem. Do tych partnerstw wnosimy nasze doświadczenie. Wspólnie z PGE rozwijamy projekt Morskiej Farmy Wiatrowej Baltica o mocy 2,5 GW w polskiej części Morza Bałtyckiego. Z kolei razem z ZE PAK-iem wystąpiliśmy o przyznanie kolejnych pozwoleń lokalizacyjnych na budowę farm wiatrowych na polskich wodach Bałtyku.

W Polsce od lat działamy także samodzielnie. Mamy w Warszawie biuro zatrudniające prawie 400 osób. Przy realizacji wielu farm wiatrowych, które budujemy na całym świecie, bardzo aktywnie wykorzystujemy polskie firmy i polskie łańcuchy dostaw.

Czyli działacie na rzecz tzw. local content…

Tak, local content jest bardzo ważny. W Ørsted staramy się wykorzystać polskich dostawców już obecnych na rynku. Przykładowo, dla projektu z naszego globalnego portfela wybraliśmy dostawcę z Polski, a chcąc wesprzeć produkcję części podstacji morskich, otwieramy trzy biura w północnej Polsce. Podobnie działamy na innych rynkach. Byliśmy wśród pierwszych sygnatariuszy porozumienia sektorowego w Polsce i wierzymy, że działania, które będziemy podejmować wraz z partnerami z lokalnego rynku, są istotnym elementem rozwoju firm z sektora morskiej energetyki wiatrowej w Polsce.

Jak Ørsted wspiera Polskę na drodze do niezależności energetycznej?

Robimy to na wiele sposobów. Po pierwsze, wnosząc 30-letnie doświadczenie globalne – zainstalowaliśmy już 1600 turbin na 32 farmach morskich na świecie. Po drugie, wspólnie z partnerami w Polsce pracujemy nad projektami z zakresu morskiej energetyki wiatrowej, które często łączą się także z przyszłymi projektami społeczno-ekonomicznymi wspierającymi regiony powęglowe i ludzi tam żyjących. Jesteśmy także dostawcą dla PGNiG gazu ze złoża norweskiego na podstawie umowy, która ma wejść w życie przed 2023 r. Dziś to kwestia ważniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. Dania, z której pochodzę, jest bardzo istotną częścią Baltic Pipe (system gazociągów łączących Norwegię, Danię i Polskę, którego uruchomienie planowane jest na jesień br.), który to projekt jest niezwykle ważny dla dywersyfikacji kierunków dostaw gazu do Polski. Tak więc można powiedzieć, że Ørsted i Dania są na wiele sposobów partnerami w transformacji energetycznej Polski.

Jak myślenie o transformacji energetycznej zmieniło się po inwazji Rosji na Ukrainę?

To, co wydarzyło się 24 lutego, skupiło uwagę na budowaniu niezależności energetycznej w oparciu o zieloną energię. To kwestia znana od lat, ale inwazja na Ukrainę kazała europejskim politykom zajmującym się tym obszarem zrewidować ambicje. Przykładem jest szczyt w Esbjerg. Wspólne deklaracje tam podjęte nie byłyby możliwe bez wzrostu zainteresowania tymi sprawami ze strony polityków. Tak więc bez względu na to, że do przyspieszenia rozwoju zielonej energii przyczyniły się wydarzenia niezwykle tragiczne, jesteśmy w momencie, w którym musimy pilnie podjąć działania. Celem musi być energia odnawialna dla Europy. To właśnie dlatego tu, w Serocku, mówię o wolności energetycznej.

Materiał powstał we współpracy z Stowarzyszeniem Energetyki Wiatrowej