Materiał powstał we współpracy z Polskim Stowarzyszeniem Energetyki Wiatrowej

Jaka jest rola instytucji finansowych, w tym państwa banku, w finansowaniu zielonych inwestycji?

Powiedziałbym, że jest to rola nieodzowna. Standardowo przy projektach, które finansujemy – praktycznie wszystkie w formule project finance, czyli specjalnym rodzaju finansowania – jako banki dokładamy się do nich w granicach 65–70 proc., nawet do 75 proc. Oznacza to, że inwestor, który realizuje budowę danej farmy wiatrowej czy innej inwestycji, wykłada tylko ok. 30 proc. swojego kapitału, resztę otrzymuje od banku.

Dlaczego zdecydowaliście się finansować ten rodzaj inwestycji?

Jeśli chodzi o nas, to DNB w strategii zrównoważonego rozwoju ma wpisane finansowanie zielonej energii. Dlatego tego rodzaju inwestycje i projekty są na liście naszych priorytetów jako instytucji finansowej. Możemy się też pochwalić bardzo dużym doświadczeniem. DNB występuje w wielu różnych lokalizacjach na całym świecie. Finansujemy farmy fotowoltaiczne w Chile na pustyni Atacama. Sfinansowaliśmy już pierwsze magazyny energii w USA. Sfinansowaliśmy w wielu krajach Europy, a także w Stanach Zjednoczonych, farmy na lądzie, finansujemy także morskie farmy wiatrowe u wybrzeży Wielkiej Brytanii czy Szwecji. Jesteśmy też aktywni na rodzimym rynku norweskim w finansowaniu farm wodnych.

A jak to wygląda w przypadku działalności DNB w Polsce?

W Polsce DNB zajmowało się finansowaniem farm wiatrowych praktycznie od początku, kiedy tylko się pojawiły, czyli około roku 2010/2011. Wtedy mieliśmy już pierwsze projekty. Później, jak każdy wie, na rynku było trochę przejść, był problem z zielonymi certyfikatami. Nam akurat udało się przejść przez ten czas suchą stopą. Żaden z naszych klientów nie poniósł z tego tytułu żadnych strat. My jako bank również nie ponieśliśmy strat. Natomiast od 2018 roku, kiedy przyszła nowa strategia i finansowanie na podstawie systemu aukcyjnego, byliśmy jeśli nie pierwszym, to na pewno w grupie pierwszych banków w Polsce, który miał przygotowaną na to strategię, rozumieliśmy systemy aukcyjne i byliśmy gotowi do finansowania takich projektów. Byliśmy współfinansującymi pierwszy taki projekt w Polsce. Nie wymienię nazwy klienta, ale wymienię gminę, było to Potęgowo. Byliśmy jednym z banków, który przewodził temu finansowaniu.

Jakie są plany dalszej działalności DNB w Polsce?

Cały czas chcemy się rozwijać w Polsce i w sektorze energetyki odnawialnej DNB jest i będzie cały czas aktywnie wspierać inwestorów. Rynek jest dziś mocno rozgrzany w Polsce, DNB na nim zostaje, z jedną drobną różnicą: nie będziemy udzielać finansowania jako DNB Bank Polska, tylko będzie ono udzielane bezpośrednio z Norwegii, od naszej spółki matki DNB ASA. Finansowanie będzie oczywiście udzielane w złotych, na tych samych warunkach, realizowane naszą lokalną siłą, przez tych samych ludzi co do tej pory.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Wspomniał pan o różnych przejściach na rynku. Jak podchodzicie do ryzyk związanych z inwestycjami w zieloną energię?

Ryzyk jest bardzo dużo. Występują one szczególnie w okresie konstrukcyjnym, czyli w pierwszej fazie, w której projekt oceniamy i kiedy go analizujemy. Ze względu na to, że mamy do czynienia z dostawami turbin, z firmami, które budują farmę, tam mamy najwięcej różnych ryzyk związanych z oceną projektu. Możemy tu mówić zarówno o okresie, kiedy dokonujemy analizy, potem negocjujemy umowę, a następnie przechodzimy drogę do samego finansowania. Nawet w tym krótkim okresie potrafi nas coś zaskoczyć. Najlepszym przykładem jest to, co się w tej chwili dzieje ze stopami procentowymi.

Materiał powstał we współpracy z Polskim Stowarzyszeniem Energetyki Wiatrowej